Skip Navigation

KILKA SŁÓW O.....

Ceramika Karliny Szelag WARSZTAT

Zwykle projekty prac powstają jedynie w mojej wyobraźni. Kiedy zaczynam pracować nad formą dążę do znalezienia harmonii między linią, kształtem, kolorem a przeznaczeniem. Zmieniam prace w trakcie, to najbardziej mnie ujmuje w glinie, można szkicować w niej bezpośrednio w momencie powstawania obiektu i gdy pojawi się nowy pomysł, cofnąć się o kilka kroków w celu modyfikacji.

Tak, jak nie ma dwojga takich samych osób, tak nie ma dwóch identycznych prac. Każdy przedmiot, jaki tworzę jest niepowtarzalny i wyjątkowy. To jedna z różnic, jaką widzą odbiorcy moich prac, wybierając pomiędzy rzeczami produkowanymi na skalę przemysłową a unikatowymi przedmiotami, które powołuję do życia. To wszystko dzięki indywidualnemu podejściu oraz technice, jaką stosuję. Nakładane na siebie, jeden na drugi, wałeczki z masy ceramicznej pozwalają uzyskać ciekawe i niepowtarzalne kształty.


MATERIAŁ

Materiały, na których pracuję, to najczęściej masy ceramiczne własnej receptury, dostosowane do potrzeb każdej z prac oraz technik wykorzystywanych w procesie tworzenia. Masy szamotowe, fajansowe, porcelanowe, kamionkowe wymagające wysokich temperatur (1150-1300 stopni Celsjusza). Korzystam również z mas plastycznych oraz lejnych dostępnych na rynku polskim, jak i zagranicznym. Podobnie jest ze szkliwami, także tworzę je sama. Bazą najczęściej staje się szkliwo transparentne bądź kryjące. Są to szkliwa wysokiego ognia barwione tlenkami metali, pigmentami, farbami ceramicznymi. Wszystkie przedmioty użytkowe pokryte są szkliwami posiadającymi atesty jakości oraz przydatności do kontaktu z pożywieniem. Bo sztuka użytkowa to możliwość korzystania z piękna przedmiotu i jego przeznaczenia.


Kolor. Często decyduje o wyrazie przedmiotu i kończy dzieło. Wybór barwy jest dosyć skomplikowany. Stosując niewłaściwe wybarwienie można popsuć cały efekt żmudnej pracy. Wysokie temperatury często ograniczają paletę kolorów. Są to barwy bardziej stonowane, szlachetne i wysublimowane w swych odcieniach. Często trzeba patrzeć gdzieś głębiej , zanurzyć wzrok w szklistej powłoce, aby odnaleźć kolor.

Wypiekanie, bądź wypalanie – w zależności od potrzeb i technik zdobienia. Najczęściej prace poddawane są dwukrotnemu wypiekaniu, ale bywają i takie parce, które potrzebują ich więcej. Proces tworzenia to jeden z najmilszych i zarazem, najgorszych momentów. Cieszę się, że zaczynam coś nowego i smucę, kiedy kończę. I wiem, że znowu będę radosna na samą myśl o tym, że znów zaczynam. Tak to już z nami jest: ze mną i gliną .